Okładka artykułu Anity Boneckiej o roli Project Managera w PR

Kampanie PR rzadko zaczynają się od kryzysu. Znacznie częściej od dobrego pomysłu, dopracowanej strategii i perfekcyjnej egzekucji. A jednak to właśnie takie projekty potrafią uruchomić jedne z najdroższych kryzysów wizerunkowych marek. Dlaczego? Bo o bezpieczeństwie komunikacji często decydują nie same działania, lecz sposób, w jaki zostaną odczytane przez media, klientów i opinię publiczną. W tym miejscu rola Project Managera przestaje być wyłącznie operacyjna, a zaczyna dotyczyć zarządzania wpływem komunikacji na reputację marki.

Project Manager w PR: od zarządzania projektem do zarządzania reputacją

Na zewnątrz rola Project Managera w kampanii PR wygląda operacyjnie. Harmonogram, statusy, checklisty i mailingi. Z perspektywy klienta PM jest osobą, która pilnuje, żeby kampania wydarzyła się zgodnie z planem i zakończyła raportem publikacji.

To oczywiście część tej pracy, ale tylko jej najbardziej widoczny poziom.

W praktyce Project Manager w PR coraz rzadziej zarządza wyłącznie procesem. Znacznie częściej współzarządza tym, czy komunikacja w ogóle powinna zostać uruchomiona w danym momencie i czy jest bezpieczna dla reputacji marki. Oznacza to ocenę nie tylko tego, czy kampania zostanie zrealizowana, ale także jak może zostać odebrana przez media, klientów i opinię publiczną.

Z tej perspektywy jednym z najbardziej niedoszacowanych wymiarów tej roli są decyzje, które w ogóle nie trafiają do raportów. W praktyce bywa bowiem tak, że największą wartością pracy Project Managera nie jest publikacja, którą udało się zrealizować, lecz komunikacja, którą – po analizie ryzyka – zdecydowano się wstrzymać.

Widoczność może budować markę, ale może ją też osłabić

Jedno z największych uproszczeń w myśleniu o PR zakłada, że publikacja jest zawsze wartością dodatnią. Im więcej materiałów, tym lepiej.

Z operacyjnej perspektywy to się zgadza, ale z reputacyjnej, już niekoniecznie. Komunikacja działa jak wzmacniacz. Dobrze zaprojektowana, wzmacnia eksperckość. Źle osadzona, wzmacnia krytykę.

Dlatego wiele kosztownych kryzysów wizerunkowych nie zaczyna się od chaosu komunikacyjnego. Często ich początkiem są kampanie przygotowane poprawnie pod względem operacyjnym, ale niedoszacowane pod względem tego, jak komunikat zostanie odczytany przez odbiorców, media i opinię publiczną.

Kiedy kampania staje się kryzysem – trzy kosztowne lekcje rynku

Kampanie komunikacyjne rzadko zaczynają się z intencją wywołania kryzysu. Wręcz przeciwnie – są zwykle dobrze przemyślane, spójne strategicznie i starannie przygotowane operacyjnie. A jednak historia rynku pokazuje, że nawet takie projekty mogą stać się początkiem poważnych kryzysów reputacyjnych, gdy komunikat zderzy się z kontekstem społecznym lub percepcją odbiorców.

1. Pepsi i Kendall Jenner – gdy marka „pożycza” kontekst społeczny

Kampania Pepsi z udziałem Kendall Jenner miała komunikować jedność i siłę wspólnoty. W spocie modelka dołącza do protestu i symbolicznie „łagodzi napięcie”, wręczając policjantowi puszkę napoju.

Reakcja była natychmiastowa: pojawiły się zarzuty trywializowania protestów społecznych oraz wykorzystywania aktywizmu jako narzędzia sprzedaży. W ciągu kilkudziesięciu godzin kampania wywołała globalną falę krytyki, a Pepsi zdecydowało się ją wycofać w ciągu 24 godzin od publikacji.

Z operacyjnego punktu widzenia była to perfekcyjnie przygotowana produkcja. Z reputacyjnego – jedna z najbardziej kosztownych wpadek komunikacyjnych marki.

2. H&M „Coolest Monkey in the Jungle” – gdy detal niszczy narrację

W kampanii promującej kolekcję dziecięcą H&M pojawiło się zdjęcie czarnoskórego chłopca ubranego w bluzę z napisem „Coolest Monkey in the Jungle”.

Intencją marki była standardowa prezentacja produktu w sklepie internetowym. Pominięto jednak kontekst kulturowy i historyczny, w którym takie sformułowanie może być odbierane jako obraźliwe.

Efekt był natychmiastowy: oskarżenia o rasizm, bojkoty konsumenckie, wycofanie części produktów oraz globalna krytyka w mediach i internecie.

Z pozoru rutynowa komunikacja e-commerce przerodziła się w reputacyjny kryzys, ponieważ zabrakło jednego kluczowego filtra: jak komunikat zostanie odczytany poza kontekstem, w którym powstał.

3. Bud Light i Dylan Mulvaney, czyli gdy komunikacja trafia w centrum konfliktu kulturowego

Współpraca Bud Light z transpłciową influencerką Dylan Mulvaney była elementem działań marketingowych skierowanych do nowych grup odbiorców i miała charakter standardowej aktywacji influencerskiej.

W kwietniu 2023 roku Mulvaney opublikowała w mediach społecznościowych film, w którym prezentowała spersonalizowaną puszkę Bud Light z jej wizerunkiem – prezent od marki z okazji 365 dni jej „kobiecości”.

Kampania szybko stała się jednak częścią szerszego sporu kulturowego w Stanach Zjednoczonych. Współpraca wywołała silną reakcję części konserwatywnych odbiorców i doprowadziła do szeroko komentowanego bojkotu marki. W kolejnych tygodniach Bud Light odnotował spadki sprzedaży, a sytuacja przerodziła się w długotrwały kryzys reputacyjny.

Sprawa pokazała, jak szybko działania marketingowe mogą zostać wciągnięte w szerszy konflikt społeczny. Kampania była spójna z kierunkiem komunikacji marki, ale skala reakcji pokazała, jak ważne jest uwzględnienie percepcji różnych grup interesariuszy oraz potencjalnego kontekstu społecznego, w którym komunikat zacznie funkcjonować.

@dylanmulvaneyTrans people like beer too. 🏳️‍⚧️🍻♬ original sound – Dylan Mulvaney

Z mojej praktyki: kryzysy zaczynają się wcześniej, niż myślimy

Z mojego doświadczenia wynika, że reputacyjne punkty zapalne rzadko wyglądają spektakularnie na etapie planowania. Częściej przypominają drobne decyzje, które operacyjnie wydają się neutralne.

Pracowałam przy kampaniach, w których rekomendowałam wstrzymanie komunikacji, mimo że: raport był już gotowy, komentarze ekspertów zatwierdzone, a lista mediów zamknięta

Powód?

Dane były poprawne, ale zbyt powierzchowne, by unieść tezy komunikowane szeroko. W innym projekcie ograniczyliśmy dystrybucję tematu do kilku redakcji, bo kontekst rynkowy był zbyt napięty, a marka mogła zostać odebrana jako wykorzystująca sytuację.

Operacyjnie oznaczało to mniejszy zasięg. Reputacyjnie natomiast większe bezpieczeństwo.

Najtrudniejsza rekomendacja: zatrzymać kampanię

Jednym z trudniejszych momentów w tej roli jest sytuacja, w której wszystko jest już gotowe, a jedyną rekomendacją, jaką możesz dać klientowi, jest… zatrzymanie kampanii.

To decyzje, które nigdy nie wynikają z braku przygotowania.

Wynikają z oceny wpływu: kto opublikuje pierwszy, jakie pytania zadają już dziennikarze
i w jakim kontekście pojawi się temat

Bo czasem wystarczy jeden krytyczny materiał na starcie, żeby cała narracja kampanii ustawiła się defensywnie. I to są momenty, w których Project Manager przestaje zarządzać projektem, a zaczyna współzarządzać reputacją marki.

Wartość, której nie widać w raportach

Największa wartość tej roli polega na tym, że jej efektów często nie da się wprost odzwierciedlić w KPI.

Nie widać kryzysu, który się nie wydarzył.

Nie widać publikacji, z której zrezygnowano.

Nie widać kampanii, którą przeprojektowano jeszcze przed startem.

A jednak to właśnie te decyzje najczęściej chronią markę przed kosztami liczonymi nie w zasięgu, lecz w utraconym zaufaniu.

Od dowożenia kampanii do projektowania bezpieczeństwa komunikacji

Dlatego rola Project Managera w PR ewoluuje. Z osoby zarządzającej zadaniami w osobę współzarządzającą reputacją. Nie tylko pilnuje, żeby kampania była widoczna, ale żeby była: wiarygodna, osadzona kontekstowo i bezpieczna percepcyjnie.

Bo dziś najdroższe kryzysy naprawdę rzadko zaczynają się od błędów operacyjnych. Znacznie częściej zaczynają się od dobrze zaplanowanych kampanii, w których nikt nie zaprojektował wpływu.

Zadbaj o wpływ, nie tylko o zasięg

Jeśli chcesz, by Twoja komunikacja była nie tylko skuteczna, ale też bezpieczna reputacyjnie, potrzebujesz partnera, który patrzy szerzej niż egzekucja.

Pracujesz nad kampanią z potencjalnym ryzykiem lub dużą ekspozycją?

Skontaktuj się z nami!

Anita Bonecka

SEO Project Manager & Team Leader

Jestem Project Managerem z 7 letnim doświadczeniem w branży marketingowej, specjalizującym się w optymalizacji procesów, zarządzaniu projektami i budowaniu efektywnych zespołów. Wierzę, że kluczem do sukcesu są przejrzyste procesy i dobra współpraca. Lubię znajdować rozwiązania, które sprawiają, że zespoły pracują mądrzej, a nie ciężej. Z pasją podchodzę do projektów digitalowych i marketingowych, a także uwielbiam szukać dziury w całym, by doskonalić każdy szczegół. Prywatnie interesuję się pilatesem, uwielbiam podróże, dobrą kawę i spędzanie czasu z moimi zwierzakami. Zawsze szukam nowych sposobów na poprawę efektywności osobistej.

Autor
Masz pytania?
Skontaktuj się z nami!
Dawid Kasprzyk
CEO

Jak możemy Ci pomóc?